Tylko pod Krzyżem...

Opublikowano: poniedziałek, 16 wrzesień 2019 ks. Michał

Polska odnalazła swoją drogę. Wydarzenie, które miało miejsce 14 września br. przypomniało o tej drodze chrześcijańskiego narodu. Nie ma innej drogi jak właśnie ta. Droga Krzyża naszego Pana. Tak często bunt, niedomaganie, problemy i trudności każą myśleć, że życie tu na ziemi nie ma sensu. Tymczasem jest Nadzieja... W krzyżu Pana moc człowieka.

GALERIA

Kolejna część tryptyku duchowego Polski pod hasłem Polska pod Krzyżem miała miejsce we Włocławku na Lotnisku Aeroklubu Włocławskiego w Kruszynie. Już od wczesnych godzin rannych pielgrzymi ze wszystkich stron Polski, ale również zza granicy, przybywali na miejsce wspólnego spotkania pod Krzyżem Chrystusa.

O godz. 11.oo spotkanie rozpoczęło się wspólną modlitwą różańcową. Tajemnice bolesne z życia Jezusa i Jego Matki wprowadziły wszystkich pielgrzymów w charakter tej szczególnej pielgrzymki. Następnie wierni wysłuchali świadectwa pana Leszka Dokowicza, jednego z inicjatórów akcji Polska pod Krzyżem, znanego reżyserca i operatora filmowego. W swojej konferencji prelegent skupił się na różnych zagrożeniach duchowych, które szczególnie dzisiaj zakłócają prawdziwy kontakt z Bogiem. Odnosił sie teś do świadectwa swojego żcyia, w którym pojawiały się również elementy, które mogły go łatwo oddzielić od życiodajnej łaski Bożej. Pan Leszek podkreślił, jak ważne jest otwieranie się na Boże Miłosierdzie, które musi być koniecznie poprzedzone szczerym wyznaniem win i grzechów. Nie można dostąpić pełni miłosierdzia bez świadomego wyznania grzechów i szczerego żalu za to wszystko, co w życiu człowieka nie było zgodne z wolą Boga. Na szczęście - jak zaznaczył prelegent - w naszym kraju są jeszcze gorąco bijące serca, które kochają Boga i pragną coraz bardziej z Nim się jednoczyć, a przez to dają świadectwa innym, którzy jeszcze Boga w swoim życiu nie odnaleźli.

O godz. 15.oo pod przewodnictwem Pasterza diecezji włocławskiej Wiesława Alojzego Meringa Koronką do Miłosierdzia Bożego rozpoczęła się uroczysta celebra Mszy Świętej. Wielu kapłanów z całej Polski łączyło się przy ołtarzu Chrystusa we wspólnocie modlitwy wraz ze swoimi wiernymi. Szcześćdziesięciatysięczne zgromadzenie eucharystyczne uwielbiało Boga, za światło, które zabłysło na Krzyżu, kiedy przebite Jezusowe Serce stało się źródłem łaski za wszystkich grzeszników. Uczestnicy Mszy Świętej w ramach hoimilii przypomnieli sobie słowa św. jana Pawła II wypowiedziane na Lotnisku w Kruszynie 7 czerwca 1991 r. podczas Jego czwartej pielgrzymki do Ojczyzny. Właśnie wtedy papież Polak przestrzegał swoich rodaków przez zgubną cywilizacją śmierci, która odnajduje siebie jedynie przez używanie, doświadczanie i płytkie instynktowne przeżywanie życia często łączące się z konkretnymi grzechami, które za swój cel mają hedonistyczne doświadczenia. To również wtedy Ojciec Święty podkreślił, że Polska wcale nie musi wchodzić do Europy, bo już w niej jest i zawsze w niej była. Co więcej, była w niej o wiele wcześniej, niż wydaje się dzisiejszym odpowiedzialnym za jej kształt.

Po homilii Papieża wygłosił słowo również przewodniczący liturgii bp Mering. Odniósł się do słów przedmówcy i podlkreślił, jak ważnym miejscem w Polsce i na świecie dzięki akcji Polska pod Krzyżem po raz kolejny stało się to Lotniskow Kruszynie. To stąd płynie na cały świat przesłanie do trudnej miłości, która nie opiera się tylko na instynktach. Jest o wiele głębsza. W życiu chodzi o  to, aby uczyć się od Chrystusa składać swoje życie w ofierze za braci. Chodzi o to, aby uczyć się altruismu, bycia dla drugich. chodzi o to, by być gorliwym w swoim podążaniu za Chrystusem. Najlepszą pomocą na tej drodze jest Matka Jezusa i nasza Matka.

Po Eucharystii świadectwem swojego życia dzieliła się pani redaktor Joanna Bątkiewicz - Brożek, która ukazała zgromadzonym sylwetkę świętego kapłana ojca Dolindo Rutolo. Ten włoski mistyk, Sługa Boży, żyjący w latach 1882 - 1970 pokazał światu co znaczy ukochanie Chrystusa żyjącego w swoim Kościele. Świadectwo jego świętości jeszcze za życia dawał nawet św. Ojciec Pio. Pani Bątkiewicz-Brożek, autorka wielu książek o o. Dolindo z wielki poruszeniem dawała własne świadectwo miłości do Kościoła, którego wcześniej tak bardzo jak obecnie nie kochała. Wpłynęło na to wiele czynników. Ostatecznie pragnie uczyć się miłości do Kościoła właśnie od o. Dolindo, który dla niego cieprpiał, w nim umarł, a teraz jego życie rozświetla ciemności wielu ludzkich serc. Jezu, Tuy się tym zajmij - to właśnie jego słowa tak często dzisiaj wypowiadane przez wielu wierzących chrześcijan.

Ostatnim akcentem tego wyjątkowego dnia była Droga Krzyżowa transmitowana przez radio i telewizję. Surowy krzyż a za Nim ogromna monstrancja z Ciałem Pana niesione przez kapłanów i wiernych przemirzały rozświetloną błękintą drogę prowadzącą do celu, którym jest Niebo. Każdej stacji Drogi Krzyżowej towarzyszyły świadectwa osósb, które we własnym życiu szczególnie doświadczały krzyża łącząc je z Krzyżem Chrysusa i dzięki temu odnajdywały moc w znoszeniu własnego cierpienia i patrzyły dlaej z nadzieją. Bo przecież Krzyż to nie koniec. Koniec Drogi Krzyżowje zbiegł się z modlitwą zawierzenia skierowaną do Boga przez Pasterza diecezji bpa Wiesława Meringa, który wyraził głebokie pragnienie ludu Bożego gotowego przyjąć Chrystusa jako Pana i Króla swojego życia.

Rozmodlenie, miłość, gorliwe uczestnictwo w Eucharystii, wzajemna otwartość i życzliwość, głęboka zaduma i skupienie... to tylko kilka myśli, którymi można wyrazić wyjątkowość tego dnia. Zapewne na długo pozostanie on w pamięci wiernych.

Odsłony: 36